villk

Wpis

czwartek, 05 maja 2016

W kwestii moralności.

Mam przyjemność głęboko się nie zgodzić z tezą Pana  Rylskiego mówiącą o tym , że „Darmowy dostęp do własności intelektualnej to postulat niemoralny i idiotyczny”.

Własność intelektualna tak długo jest własnością twórcy gdy jest w jego głowie , wypuszczona na świat staje się odrębnym tworem ten świat sobą  kształtującym.

Wyobraźmy sobie w szkole lekcje matematyki i skarbonkę przy tablicy i cennik , użyłeś wzoru Pitagorasa… wrzuć dwa złote do skarbonki…itd…

Co jest bardziej moralne ,… bezinteresownie dzielić się wiedzą i twórczością czy  kazać sobie za dostęp do tej wiedzy i twórczości płacić i dopuszczać do niej tylko tych, którzy więcej zapłacili. Korzystając z tego drugiego wariantu każda twórczość jest obdarzona konsumpcyjną skazą kanału dystrybucji i może doprowadzać do tego, że twórca tworzy „pod publikę” co chcę jednocześnie  zaznaczyć nie zawsze jest złe.

Każda przydatna wiedza wyciekała nawet z najbardziej strzeżonych sejfów. Internet tylko pokazuje  po raz pierwszy w historii jak szybki i jak powszechny może to być proceder.

Myślę sobie , że problem który Pan Rylski przedstawił według mnie tak dość jednostronnie jest zdecydowanie bardziej wielowymiarowy. Sprowadzenie twórczości do schematu właściciel –towar-odbiorca to dla mnie zbyt wielkie uproszczenie zagadnienia twórczości jako elementu rozwoju społeczeństwa.

Tu jest przynajmniej kilka kwestii wartych przynajmniej zasygnalizowania

Pierwsze to kwestia zarobków twórców, ja rozumiem , że autor musi czegoś żyć, ale po pierwsze nie jest powiedziane , że napisać dobrej sztuki nie może na przykład czynny zawodowo stolarz, a po drugie odcinanie kuponów od wiersza w 50 czy 70 lat od śmierci autora od np. wiersza , który od dawien dawna powinien być w domenie publicznej wydaje mi się bardziej –„niemoralne”.

Druga kwestia jest walor edukacyjny czy rozwojowy twórczości . Ta twórczość , ten pomysł  czy jakiekolwiek udogodnienie powodujące bardziej zrównoważony rozwój społeczeństwa musi być dostępna… Autor , którego dzieła się niedostępne jest nie znamy a jego dzieła czy idee  w świadomości społecznej nie funkcjonują. Nie ma ich –czasem dlatego że żaden wydawca nie widzi możliwości zarobienia na propagowani tej twórczości.

Mamy tu więc kategorie zysku jako kluczowego elementu kształtującego twórczość.

Czy patrzenie na twórczość przez pryzmat jej zyskowności jest bardziej moralne .

Jestem zdania , że nie bardzo i że tak rozumiane prawa autorskie staja się kula nogi społeczeństwa chcącego się rozwijać.

Internet z tą „kradzieża” staje się tylko kanałem dystrybucji dzieła czy idei , fakt że kanałem nie generującym najczęściej dochodu dla twórcy ale pozwalającym mu na niezależne głoszenie swych poglądów , niezależne od wszystkiego i wszystkich w tym, od kanałów i ścieżek dystrybucji obarczonych konsumpcyjna skazą.

Wolność  często przymiera głodem , to niewolnicy są syci aby się nie buntowali.

Przy czym aby było jasne nie twierdze, że powszechna twórczość np. w Internecie to znaczy dobra twórczość…ale z drugiej strony od elity intelektualnej (bo o takiej tu mówimy) wymagam czegoś więcej niż tylko umiejętności obrony swych dochodów.

 

Włoski sąd uniewinnił głodnego, który ukradł kawałek kiełbasy w sklepie argumentując to tym , że „Kradzież niewielkiej ilości jedzenia nie jest przestępstwem, pod warunkiem, że wynikała z wyższej konieczności”, mam w związku z tym pytanie do tych wszystkich którzy nie zgadają się z tezami jakie zawarłem w tym wpisie – Czy naprawdę żyjemy w społeczeństwie, w którym wiersz jest mniej wart niż kawałek kiełbasy?

 

04.05.2016

villk

 

 W kontekście do

 

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,145400,20019718,rylski-darmowy-dostep-do-wlasnosci-intelektualnej-to-postulat.html

 

 

oraz   w nawiązaniu do

http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-05-04/ukradl-bo-byl-glodny-sad-taka-kradziez-to-nie-przestepstwo/

„Kradzież niewielkiej ilości jedzenia nie jest przestępstwem, pod warunkiem, że wynikała z wyższej konieczności - orzekł włoski sąd najwyższy. Wyrok ten zapadł w sprawie bezdomnego, który w 2011 roku ukradł z marketu w Genui kiełbasę i kawałek sera, warte 4,07 euro.”

 

http://www.tokfm.pl/blogi/villk/2013/09/edukacja_pytam_dlaczego_/1

 

"Oświata w Rzeczypospolitej Polskiej stanowi wspólne dobro całego społeczeństwa”



Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
villk
Czas publikacji:
czwartek, 05 maja 2016 22:51

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • bartoszcze napisał(a) komentarz datowany na 2016/05/11 07:54:12:

    Wiedza to nie własność intelektualna, więc większość notki można wyrzucić do kosza.

    W kwestii odpłatności dostępu do dóbr kultury to zamiast opowiadać o złotówce za twierdzenie Pitagorasa, proponuję wyjaśnić edukacyjne czy rozwojowe znaczenie oglądania "Gry o tron" na krzywy ryj.
    bartoszcze.blox.pl/2012/01/Imagine.html
    I nie, nie twierdzę że obecny model wynagradzania twórców jest stuprocentowo właściwy.

Dodaj komentarz